Bywamy w marzeniach ostrożni i zachowawczy, bo szkoda się rozczarować, prawda? Nic bardziej mylnego. Też byłam. Dawno i nie prawda. Ileż razy słyszałam: „Życie weryfikuje marzenia”. Plany? Owszem, ale marzenia? One są czymś większym, ważniejszym, transcendentalnym. I co, zweryfikowało? Dawno i jeszcze większa nie prawda. To co „weryfikuje” nasze marzenia to ludzie. Dzięki wielu z nich nasze marzenia staną się możliwe. Lecz o ileż częściej zgorzkniałe: „Ha, ha, marzenie…!” sprawia, że przestajemy w coś dla nas ważnego wierzyć. Tak, „życie sprowadzi nas na ziemię”, jeśli pozwolimy się tam sprowadzić ludziom, podcinającym skrzydła. Ot cała tajemnica „weryfikacji”. Nie ograniczałam swoich marzeń. Pozwalałam im sięgać nieboskłonu, być dzikimi, nierealnymi, szalonymi i zupełnie nieprawdopodobnymi. Bez prawa bytu. Lecz właśnie te strzeliste marzenia ciągnęły za sobą gwiezdny pył, który z czasem zasklepiał się i kamieniał tworząc cegiełki. Kamienie, z których dawało się zbudować ko...
Stajnia na Działach Grabowieckich