Dzisiaj mija dokładnie pół roku od przeprowadzki do naszego obecnego domu. Przyszłyśmy tu na własnych osobistych nogach. My - banda czterech bab. Dwie kobyły i dwie kobity. 30 kilometrów. Potrzebowałam przenieść moją arabkę i kucyka z pensjonatu dla koni do naszego nowego domu w Majdanie Skierbieszowskim. Nie było to zbyt daleko, żeby nie zrobić sobie z tego wycieczki. Poprosiłam o pomoc moją przyjaciółkę, która z entuzjazmem reaguje na moje nawet najbardziej stuknięte pomysły (im bardziej stuknięte tym lepiej). Plan był taki: człowiek na Safirce i kucyk-luzak w łapkę, obok człowiek na rowerze dla asekuracji. Deszcz miał sieknąć dopiero wieczorem. Wyjedziemy z rana, spokojnie zdążymy. Nic nie poszło zgodnie z planem, heh... Tak 14 kwietnia rano zjawiłyśmy się z Anetą w Siennicy Nadolnej. Z rowerem. Najpierw popas. Po niecałej godzinie konie stwierdziły, że się najadły, więc wyruszyłyśmy w drogę. Siennica Nadolna - Rudka - Baraki - Chełmiec - Wólka Kraśniczyńska - Drewniki - ...
Stajnia na Działach Grabowieckich




















Komentarze
Prześlij komentarz