Przestrzeń – Konie to KLAUSTROFOBIKI! Ciągłe trzymanie konia w boksie to jak zamykanie klaustrofobicznego człowieka w szafie! Przez ile godzin? 20? Spróbujcie sami w domu. Koń odczuje to tak samo, a nawet dotkliwiej niż ty, jeśli nie cierpisz na klaustrofobię. W dodatku przestrzeń oznacza ruch. Jeśli zwierzę stworzone do galopu, więcej stoi niż chodzi, zacznie chorować prędzej czy później. Koń zniesie dobrze w boksie około 12 godzin na dobę. Mniej więcej tyle w swoim rytmie dobowym poświęca na odpoczynek. Zniesie zupełnie dobrze więcej jeśli nie będzie w boksie, a na przykład w biegalni (duże pomieszczenie bez przegród, gdzie przebywa wspólnie grupa koni). Zamknięcie nie jest dla konia mniej dotkliwe jeśli spełni się kolejną jego potrzebę. Koń potrzebuje kumpla.
Towarzystwo – konie to zwierzęta STADNE! Nie znoszą samotności, dla nich to niemal zawsze jest izolacja. W naturze bez stada, koń ginie, stąd ich organiczny wręcz lęk przed pozostaniem samemu. Oczywiście koń domowy przyzwyczaił się i przystosował do innej rzeczywistości. Dla niego stadem są ludzie, krowy, nawet psy. Każda żywa istota może być członkiem stada. Koń może też zostać sam i nie zwariuje. Ale to nie znaczy, że koń stale żyjący bez innych koni ma ten obszar psychiki w najlepszym porządku. Bo się nie da! Mówi się, że aby zapewnić tą potrzebę koń powinien widzieć inne konie. To trochę mało. To jak usiąść w tłocznym centrum handlowym i obserwować innych ludzi. Możesz z nimi pogadać, czemu nie? Możesz nawiązać znajomości. Ale czy to zaspokaja potrzeby socjalne człowieka? Raczej nie. Konie powinny mieć możliwość dotykać się, nawzajem pielęgnować sierść (o takich zachowaniach napiszę więcej w innym miejscu), wychodzić razem na wybieg, razem pobiegać, pohasać, pobawić się. Poskubać trawkę, razem! Chociaż przez część dnia, im dłużej tym lepiej. To jest dla koni relaks, a nie „święty spokój” na suchej słomie w boksie samotnie.
Jedzenie (i
picie) – konie to zwierzęta, które niemal ciągle muszą coś CIAMAĆ! Nie dlatego,
że są obżartuchami (niektóre oczywiście są ;)) Wynika to z budowy ich układu
pokarmowego. Po pierwsze przewód pokarmowy jest baaardzo długi, a żołądek mały,
więc żeby odpowiednio napełnić go treścią koń musi jeść mało, ale bardzo
często. Koń spędzający cały swój czas na pastwisku, je przez kilkanaście godzin w ciągu doby. Po drugie, koń nie
posiada woreczka żółciowego. To oznacza, że enzymy trawienne nie są
magazynowane i nie mogą być „zużyte” podczas posiłku, kiedy akurat są
potrzebne. Enzymy trawienne u konia trafiają prosto z gruczołów do przewodu i trawią wszystko jak leci na bieżąco. Wiecie co dzieje
się, kiedy w przewodzie nie ma treści pokarmowej? Enzymy trawienne nadal tam są i wszystko
trawią… Zaczynają trawić ściany przewodu! Rozumiecie teraz dlaczego koń
rozpaczliwie rozgląda się za trawą całe życie? Druga sprawa jedzeniowa to rodzaj pokarmu. Koń wyewoluował
tak, że ten jego dziwny układ pokarmowy jest doskonale dostosowany do jedzenia trawy i ewentualnie suchej trawy, czyli siana. Kropka. To lista podstawowych
produktów spożywczych koniowatych. Zboże to element, który pojawił się w ich
życiu w momencie udomowienia.
Dobrostan
zwierząt wymaga, by miały one dostęp do wody cały czas. Brak wody w diecie koni
powoduje bardzo niebezpieczne problemy trawienne. Jednak wyobraźcie sobie teraz
stado wędrujących przez prerię mustangów. Mają ciągły dostęp do wody? No nie.
Czy więc
co 10 kilometrów któryś z nich kończy żywot? No nie. Wiecie ile razy dziennie
pije stado koni mieszkające nad rzeką? Dwa. Nawet w lecie. Lecz jest to kwestia
całokształtu systemu utrzymania koni, nie można odrywać jednego elementu od
kontekstu. Stały dostęp do wody jest równie ważny co stały dostęp do paszy
objętościowej (trawa, siano, słoma).
Być koniem – uczłowieczanie koni to nasz największy błąd. Wiem, że kilka potrzeb porównałam do naszych ludzkich odczuć, ale nie można traktować końskich potrzeb jak ludzkich, dosłownie i dokładnie. Potrzeby konia domowego należy zawsze odnosić do potrzeb behawioralnych, fizjologicznych i psychicznych tylko i wyłącznie gatunku Equus caballus (to oczywiście „koń domowy”, nie inaczej ;)) i żadnego innego! Na pewno nie człowieka! Dlatego u konia NIE JEST TAK że: jak jest 8 stopni na dworze to mu zimno, że nie lubi jak pada deszcz, że jak stoi na śniegu przy minus 10 stopniach to marzną mu kopytka, że jak mu grzywka zasłania oczy to trzeba iść do fryzjera, że słodkie musli jest najzdrowsze, że bieganie po błocie jest strasznie fuj!, że woli stać samotnie niż dostać kopniaka od ważniejszego w stadzie gostka. TO MITY stworzone przez ludzi, bo odpowiadają ludzkim potrzebom! Konie mają swój własny, inny świat. My jako ich opiekunowie mamy obowiązek go szanować.
Zaznaczam, że potrzeby opisane są skrótowo i nie są bezwzględne. Wszystko z rozsądkiem!
Absolutnie
nie tyczy się to na przykład izolacji konia i tzw. „aresztu boksowego” w
przypadku choroby, czy specjalnej z tego tytułu diety albo chociażby
funkcjonowania klinik weterynaryjnych. Czasem sposób użytkowania konia narzuca
pewne zasady niekoniecznie zgodne z jego potrzebami. Na wszystkie problemy
trzeba patrzeć całościowo i rozsądnie decydować, co można poprawić, a co nie.
Pamiętajmy
też, że potrzeba konia nigdy nie przewyższa bezpieczeństwa człowieka!
Komentarze
Prześlij komentarz