Przejdź do głównej zawartości

5 głównych potrzeb konia

 

Przestrzeń – Konie to KLAUSTROFOBIKI! Ciągłe trzymanie konia w boksie to jak zamykanie klaustrofobicznego człowieka w szafie! Przez ile godzin? 20? Spróbujcie sami w domu. Koń odczuje to tak samo, a nawet dotkliwiej niż ty, jeśli nie cierpisz na klaustrofobię. W dodatku przestrzeń oznacza ruch. Jeśli zwierzę stworzone do galopu, więcej stoi niż chodzi, zacznie chorować prędzej czy później. Koń zniesie dobrze w boksie około 12 godzin na dobę. Mniej więcej tyle w swoim rytmie dobowym poświęca na odpoczynek. Zniesie zupełnie dobrze więcej jeśli nie będzie w boksie, a na przykład w biegalni (duże pomieszczenie bez przegród, gdzie przebywa wspólnie grupa koni). Zamknięcie nie jest dla konia mniej dotkliwe jeśli spełni się kolejną jego potrzebę. Koń potrzebuje kumpla.

  Towarzystwo – konie to zwierzęta STADNE! Nie znoszą samotności, dla nich to niemal zawsze jest izolacja. W naturze bez stada, koń ginie, stąd ich organiczny wręcz lęk przed pozostaniem samemu.  Oczywiście koń domowy przyzwyczaił się i przystosował do innej rzeczywistości. Dla niego stadem są ludzie, krowy, nawet psy. Każda żywa istota może być członkiem stada. Koń może też zostać sam i nie zwariuje. Ale to nie znaczy, że koń stale  żyjący bez innych koni ma ten obszar psychiki w najlepszym porządku. Bo się nie da! Mówi się, że aby zapewnić tą potrzebę koń powinien widzieć inne konie. To trochę mało. To jak usiąść w tłocznym centrum handlowym i obserwować innych ludzi. Możesz z nimi pogadać, czemu nie? Możesz nawiązać znajomości. Ale czy to zaspokaja potrzeby socjalne człowieka? Raczej nie. Konie powinny mieć możliwość dotykać się, nawzajem pielęgnować sierść (o takich zachowaniach napiszę więcej w innym miejscu), wychodzić razem na wybieg, razem pobiegać, pohasać, pobawić się. Poskubać trawkę, razem! Chociaż przez część dnia, im dłużej tym lepiej. To jest dla koni relaks, a nie „święty spokój” na suchej słomie w boksie samotnie. 

   Jedzenie (i picie) – konie to zwierzęta, które niemal ciągle muszą coś CIAMAĆ! Nie dlatego, że są obżartuchami (niektóre oczywiście są ;)) Wynika to z budowy ich układu pokarmowego. Po pierwsze przewód pokarmowy jest baaardzo długi, a żołądek mały, więc żeby odpowiednio napełnić go treścią koń musi jeść mało, ale bardzo często. Koń spędzający cały swój czas na pastwisku, je przez kilkanaście godzin w ciągu doby. Po drugie, koń nie posiada woreczka żółciowego. To oznacza, że enzymy trawienne nie są magazynowane i nie mogą być „zużyte” podczas posiłku, kiedy akurat są potrzebne. Enzymy trawienne u konia trafiają prosto z gruczołów do przewodu i trawią wszystko jak leci na bieżąco. Wiecie co dzieje się, kiedy w przewodzie nie ma treści pokarmowej? Enzymy trawienne nadal tam są i wszystko trawią… Zaczynają trawić ściany przewodu! Rozumiecie teraz dlaczego koń rozpaczliwie rozgląda się za trawą całe życie? Druga sprawa jedzeniowa to rodzaj pokarmu. Koń wyewoluował tak, że ten jego dziwny układ pokarmowy jest doskonale dostosowany do jedzenia trawy i ewentualnie suchej trawy, czyli siana. Kropka. To lista podstawowych produktów spożywczych koniowatych. Zboże to element, który pojawił się w ich życiu w momencie udomowienia.

Dobrostan zwierząt wymaga, by miały one dostęp do wody cały czas. Brak wody w diecie koni powoduje bardzo niebezpieczne problemy trawienne. Jednak wyobraźcie sobie teraz stado wędrujących przez prerię mustangów. Mają ciągły dostęp do wody? No nie. Czy więc
co 10 kilometrów któryś z nich kończy żywot? No nie. Wiecie ile razy dziennie pije stado koni mieszkające nad rzeką? Dwa. Nawet w lecie. Lecz jest to kwestia całokształtu systemu utrzymania koni, nie można odrywać jednego elementu od kontekstu. Stały dostęp do wody jest równie ważny co stały dostęp do paszy objętościowej (trawa, siano, słoma).

Bezpieczeństwo - i święty spokój. Poczucie bezpieczeństwa to podstawowa potrzeba każdego stworzenia. Konie uwielbiają spokój i to dla nich najlepsza nagroda, nic od konia nie chcieć, nie wywierać presji. Oczywistości: wolność od bólu, dyskomfortu fizycznego, opieka weterynaryjna i dobre traktowanie oraz niezagrażające zdrowiu otoczenie. Myślę, że w tej potrzebie mieści się także ciekawa kwestia „nowości”. Od źrebięcia zwierzę powinno być konfrontowane ze światem i wszelkimi bodźcami, które normalnie do zwierząt domowych mogą dotrzeć. Nic gorszego niż trzymać je pod kloszem i chodzić wokół nich na paluszkach. Trzeba je czasem straszyć, stresować, żeby potem lepiej radziły sobie z „nowościami”. Odpalać hałaśliwe maszyny, nosić jaskrawe ubrania, szeleszczące przedmioty, machać miotłą, zabierać konia na spacer, do lasu, pozwolić mu zobaczyć ruchliwą ulicę. Koń nawykły do pojawiania się nowych, różnorodnych bodźców będzie się w naszym ruchliwym świecie czuł bezpieczniej. 

Być koniem – uczłowieczanie koni to nasz największy błąd. Wiem, że kilka potrzeb porównałam do naszych ludzkich odczuć, ale nie można traktować końskich potrzeb jak ludzkich, dosłownie i dokładnie. Potrzeby konia domowego należy zawsze odnosić do potrzeb behawioralnych, fizjologicznych i psychicznych tylko i wyłącznie gatunku Equus caballus (to oczywiście „koń domowy”, nie inaczej ;)) i żadnego innego! Na pewno nie człowieka! Dlatego u konia NIE JEST TAK że: jak jest 8 stopni na dworze to mu zimno, że nie lubi jak pada deszcz, że jak stoi na śniegu przy minus 10 stopniach to marzną mu kopytka, że jak mu grzywka zasłania oczy to trzeba iść do fryzjera, że słodkie musli jest najzdrowsze, że bieganie po błocie jest strasznie fuj!, że woli stać samotnie niż dostać kopniaka od ważniejszego w stadzie gostka. TO MITY stworzone przez ludzi, bo odpowiadają ludzkim potrzebom! Konie mają swój własny, inny świat. My jako ich opiekunowie mamy obowiązek go szanować.

Zaznaczam, że potrzeby opisane są skrótowo i nie są bezwzględne. Wszystko z rozsądkiem! 

Absolutnie nie tyczy się to na przykład izolacji konia i tzw. „aresztu boksowego” w przypadku choroby, czy specjalnej z tego tytułu diety albo chociażby funkcjonowania klinik weterynaryjnych. Czasem sposób użytkowania konia narzuca pewne zasady niekoniecznie zgodne z jego potrzebami. Na wszystkie problemy trzeba patrzeć całościowo i rozsądnie decydować, co można poprawić, a co nie.

Pamiętajmy też, że potrzeba konia nigdy nie przewyższa bezpieczeństwa człowieka!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sesja zdjęciowa - luty 2026

 Skierbieszowska historyjka według fotografa Wojciecha Chudzika. Kto zgadnie w jakim wieku były robione te zdjęcia? XX czy XXI? ;) Dziewczyna, spódnica pasiak i stary dom we wsi pod Skierbieszowem - to mała podróż w czasie. 

Jak się tu znaleźliśmy, czyli historia pewnej wycieczki

Dzisiaj mija dokładnie pół roku od przeprowadzki do naszego obecnego domu. Przyszłyśmy tu na własnych osobistych nogach. My - banda czterech bab. Dwie kobyły i dwie kobity. 30 kilometrów. Potrzebowałam przenieść moją arabkę i kucyka z pensjonatu dla koni do naszego nowego domu w Majdanie Skierbieszowskim. Nie było to zbyt daleko, żeby nie zrobić sobie z tego wycieczki. Poprosiłam o pomoc moją przyjaciółkę, która z entuzjazmem reaguje na moje nawet najbardziej stuknięte pomysły (im bardziej stuknięte tym lepiej).  Plan był taki: człowiek na Safirce i kucyk-luzak w łapkę, obok człowiek na rowerze dla asekuracji. Deszcz miał sieknąć dopiero wieczorem. Wyjedziemy z rana, spokojnie zdążymy.  Nic nie poszło zgodnie z planem, heh... Tak 14 kwietnia rano zjawiłyśmy się z Anetą w Siennicy Nadolnej. Z rowerem. Najpierw popas. Po niecałej godzinie konie stwierdziły, że się najadły, więc wyruszyłyśmy w drogę. Siennica Nadolna - Rudka - Baraki - Chełmiec - Wólka Kraśniczyńska - Drewniki - ...

Nasze konie

Fascynatka   (Barbarossa-Fruzia po Ekstern) Rasa: czysta krew arabska Ur. 2014 r. Ze mną jest od września 2022 roku. Fascynatka od źrebaczka zwana była Safirą, gdyż jej pierwszy właściciel pragnął posiadać konia o takim właśnie imieniu. Zatem jest to jedyne słuszne i uznane przez kobyłę imię. Safira to prawdziwy szlachetny, dumny koń - wyprosisz o wszystko, nie zmusisz do niczego. Misia do czochrania, wrażliwa, zrównoważona osobowość, ale jeśli coś ją przerasta wykaże silny opór, bo charakterek jest i koniec. W terenie odważna i niepłochliwa. Jazda na niej to czysta przyjemność. Wytrzymała jak przystało na araba, zawsze chętna żeby rozpuścić nogi w galop. Lubi towarzystwo ludzi i zawsze przychodzi się przywitać.  B-Daisy (Wiedźmin Ponysport - Barbi) Rasa: kuc feliński Ur. 2020 r. Przyjechała do mnie w 2023 roku jako 3 letnia czupurna i absolutnie rozbrajająca urokiem kucynka. Nietuzinkowej maści z rybim oczkiem, pokrojem przypomina małego arabka. Często uważana za źrebaczka Sa...