Przejdź do głównej zawartości

Re(y)mont

 

  

    Pod koniec roku 2023 r w kinach ukazał się wspaniały film - ekranizacja „Chłopów” Władysława Reymonta. Obejrzałam z zapartym tchem. Rozpłynęłam się w muzyce. Całość osobiście uważam za arcydzieło. Malowany film – każdy kadr jest wspaniałym obrazem. Wyobraźcie sobie obejrzeć 40 tysięcy (!) wspaniałych obrazów w ciągu 2 godzin seansu - zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie. Z radością poleciałam do kina po raz drugi.

Muzyka ujęła mnie i pochłonęła. Ścieżka dźwiękowa filmu „Chłopi” jest pełna odniesień do autentycznej, tradycyjnej polskiej muzyki wsi, tak bliskiej mojemu sercu i nogom J, które jak słyszą, to chcą tańczyć. Podkreślam >> odniesień <<. Wokół tego, wśród znawców kultury tradycyjnej rozgorzał spór. Zresztą nie tylko wokół muzyki, ale i całokształtu filmu – „jaki to on nieautentyczny!”. Jaki śmieszny, kto to widział na wsi się tak ubierać, tak stroić i wyglądać, śpiewać, i ło matko, kto to widział tak grać w owym regionie Polski, jeszcze na instrumentach dętych, o zgrozo! Nie widzę w tym nic zdrożnego, gdyż nigdzie nie jest napisane jakoby malowany film „Chłopi” miał być próbą stworzenia historycznego dokumentu z życia XIX wiecznej wsi polskiej. Przecież to… kino. Nikt się nie oburza, że kostiumowe fantazy to bajka. Faktycznie „Chłopi” to eklektyczny, kolorowy obraz polskiej kultury i… jeśli taki był zamiar twórców, to dlaczego nie? Efekt jest po prostu oszałamiający.


 „Historia obejrzana” wywołała we mnie zgoła inne odczucia niż lektura książki, czytana dobrych ponad 10 lat temu w liceum. Może to ja się tak bardzo zmieniłam :) , a może opowieść w reżyserii Welchmanów kładzie nacisk na inne aspekty, które w dawnej literaturze wybrzmiewały ciszej. Mianowicie, dla mnie ten film bardziej jest opowieścią Jagny niż rodziny Borynów. Obejrzałam z uwagą historię dziewczyny zupełnie niepasującej do społeczeństwa, w jakim żyła. Która niekoniecznie widziała się w roli nic nieznaczącego dodatku do życia mężczyzny i całej wsi. Która miała własne zdanie, własne marzenia i pasje, swoje własne myśli i uczucia, o które nikt kobiet nie podejrzewał…. Jakże surowo za to ukaranej. Za co? Za wątpliwą moralność? Czy na pewno? Powinnam sobie przypomnieć lekturę „Chłopów”, żeby oceniać. Cały czas zastanawiałam się czy scenariusz filmowy zmienił fabułę stworzoną przez Reymonta i wydaje mi się, że nie. Jednak (a jednak!) jednocześnie odnoszę wrażenie, iż czytając książkę umknęło mi zupełnie, jak Jagna zostaje ukarana tylko za to, że… kochała Antka. Jakby za cichą zmowę Lipiec przeciwko niej. Nikomu we wsi nie przyszło do głowy żeby choć współwinić któregoś z mężczyzn, którzy doprowadzili do tego, co widzimy w ostatnich scenach filmu. Winna była tylko Jagna. Tylko. Zapytam raz jeszcze, czy na pewno?

Niezwykle budująca jest ta jedna, ostatnia scena filmu. Ulewa. Zhańbiona, naga, ubłocona Jagna wstaje. W strugach deszczu rusza przed siebie. Nadzieja. Utwór towarzyszący tej scenie nazywa się „Katharsis”. Ten przerażający koniec historii, zdający się śmiercią, wcale nie jest końcem. Dziewczyna wstaje.

    Film ten poruszył we mnie głęboko ukryte tęsknoty za krainą, którą tak kochałam. Kolejny raz przywołał dręczące mnie pytanie, czemu myślę o niej, jak o czymś na zawsze utraconym, skoro nadal… żyję? Wkrótce po tym, w mojej historii także wydarzyło się katharsis. Przez chwilę wydawało mi się, że to koniec, nie będzie nic potem, tylko ciemność, ale wstałam i idę dalej.

I tak o to zamieniłam Reymonta… na remont, bo teraz mieszkam we własnej, starej, trochę dziurawej chatce, która wymagała i wymagać jeszcze długo będzie dłubania, chlapania farbą i wiercenia. W chatce na tej cichej, czasem sielskiej, czasem brutalnej polskiej wsi. W miejscu, które kocham. Pod słońcem, które znowu świeci dla mnie każdego ranka :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sesja zdjęciowa - luty 2026

 Skierbieszowska historyjka według fotografa Wojciecha Chudzika. Kto zgadnie w jakim wieku były robione te zdjęcia? XX czy XXI? ;) Dziewczyna, spódnica pasiak i stary dom we wsi pod Skierbieszowem - to mała podróż w czasie. 

Jak się tu znaleźliśmy, czyli historia pewnej wycieczki

Dzisiaj mija dokładnie pół roku od przeprowadzki do naszego obecnego domu. Przyszłyśmy tu na własnych osobistych nogach. My - banda czterech bab. Dwie kobyły i dwie kobity. 30 kilometrów. Potrzebowałam przenieść moją arabkę i kucyka z pensjonatu dla koni do naszego nowego domu w Majdanie Skierbieszowskim. Nie było to zbyt daleko, żeby nie zrobić sobie z tego wycieczki. Poprosiłam o pomoc moją przyjaciółkę, która z entuzjazmem reaguje na moje nawet najbardziej stuknięte pomysły (im bardziej stuknięte tym lepiej).  Plan był taki: człowiek na Safirce i kucyk-luzak w łapkę, obok człowiek na rowerze dla asekuracji. Deszcz miał sieknąć dopiero wieczorem. Wyjedziemy z rana, spokojnie zdążymy.  Nic nie poszło zgodnie z planem, heh... Tak 14 kwietnia rano zjawiłyśmy się z Anetą w Siennicy Nadolnej. Z rowerem. Najpierw popas. Po niecałej godzinie konie stwierdziły, że się najadły, więc wyruszyłyśmy w drogę. Siennica Nadolna - Rudka - Baraki - Chełmiec - Wólka Kraśniczyńska - Drewniki - ...

Nasze konie

Fascynatka   (Barbarossa-Fruzia po Ekstern) Rasa: czysta krew arabska Ur. 2014 r. Ze mną jest od września 2022 roku. Fascynatka od źrebaczka zwana była Safirą, gdyż jej pierwszy właściciel pragnął posiadać konia o takim właśnie imieniu. Zatem jest to jedyne słuszne i uznane przez kobyłę imię. Safira to prawdziwy szlachetny, dumny koń - wyprosisz o wszystko, nie zmusisz do niczego. Misia do czochrania, wrażliwa, zrównoważona osobowość, ale jeśli coś ją przerasta wykaże silny opór, bo charakterek jest i koniec. W terenie odważna i niepłochliwa. Jazda na niej to czysta przyjemność. Wytrzymała jak przystało na araba, zawsze chętna żeby rozpuścić nogi w galop. Lubi towarzystwo ludzi i zawsze przychodzi się przywitać.  B-Daisy (Wiedźmin Ponysport - Barbi) Rasa: kuc feliński Ur. 2020 r. Przyjechała do mnie w 2023 roku jako 3 letnia czupurna i absolutnie rozbrajająca urokiem kucynka. Nietuzinkowej maści z rybim oczkiem, pokrojem przypomina małego arabka. Często uważana za źrebaczka Sa...