Przejdź do głównej zawartości

Polska jest jak obwarzanek


Podobno Polska jest jak obwarzanek. Najciekawsza na obrzeżach. W tamtym roku próbowałam południowej części, w tym - ogryzłam północ. 




    Województwo lubuskie odwiedziłam już wcześniej parokrotnie. Tym razem pomyślałam, że lubuskie jest lustrzanym lubelskim. Małe zagęszczenie, rubieże kraju, przepaściste przestrzenie, tylko że leśne! Gdzie nie gdzie mijałam łagodniejsze lub pokaźniejsze wzgórza. Jakby Lubelszczyznę lasem zasiał! To znaczy - zasadził. Praktycznie około godzinna droga z Zielonej Góry do granicy z Niemcami to droga przez wielki, wspaniały sosnowy las. Z rzadka mija się po drodze łąkę lub jakąś wioskę. Zielona kraina.

Wycieczkę do Parku Mużakowskiego zniweczył deszcz, zaś na Festiwal Słowian i Wikingów - potworny okołoszczeciński korek. Impreza zdążyła się skończyć zanim się doturlałam.

W drodze na wybrzeże podziwiałam pomorskie aleje drzew wzdłuż dróg. Mają swój urok, choć są klaustrofobiczne. Na niektórych odcinkach dwa auta mijają się na słowo, drzewa prawie włażą na lusterko, a wysoki brzeg postrzępionego asfaltu nie zachęca do zjeżdżania na pobocze. Podobnej szerokości, stanu i krętości dróg doświadczyłam na wielkopolskich bezdrożach. 
(Wtedy nachodzi mnie refleksja i mieszkańcom, przynajmniej środkowej, Lubelszczyzny polecam docenić - jak komfortowo jeździ się autem w naszych okolicach. Mamy szerokie, wyremontowane i bezpieczne drogi, naprawdę, doceńmy.)
Łeba w porze wczesnego wieczoru przywitała dzikim tłumem, dużym ruchem, rany Julek!, weź tu wypoczywaj. 

Odnalazłam plażę o zachodzie słońca. Piracka łajba czarowała turystów sylwetką na tle słonecznej tarczy, posiadając nielichą publikę. Plaża była pełna. Postanowiłam przyjść o jakiejś normalnej porze posiedzieć nad morzem. O wschodzie słońca na przykład. Gdy wracałam przez miasteczko, obok mnie przystanęło dwóch rowerzystów, a profil jednego z nich wydał mi się podejrzanie znajomy. Kumpel ze studiów we własnej osobie. Spojrzałam na niego krytycznie. Od 5 lat nie udawało nam się spotkać.

- O! - zauważył mnie zaskoczony – Cześć!

- No cześć. Żeby łatwiej było cię nad morzem spotkać niż koło Lublina, no serio...

Proszę, góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem... w Łebie.

Następnego dnia o świcie dało się w końcu obejrzeć miasteczko, odarte z warstwy kolorowego tłumu. Plaża była cicha, a morze spokojnie kąpiące się w promieniach słońca. 

Tak. To rozumiem. To warunki do odpoczynku nad morzem. Nawet da się w sierpniu, w szczycie sezonu. Byle nie o godzinie 16.00.

Przyjechałam tu aby zobaczyć ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym.  Było to moim marzeniem od kiedy w podstawówce dostaliśmy zadanie opisać jeden z polskich parków narodowych. Mnie wylosował się Słowiński, a wizja pustynnego krajobrazu w Polsce zapadła mi głęboko w pamięć.

Podjechałam więc z rana do kas Słowińskiego Parku Narodowego, rzut beretem od Łeby… Według mnie było już strasznie późno, dopiero potem się okazało jak bardzo się myliłam.

Cennik parkingu przyprawia o wytrzeszcz oczu. 50 zł? No trudno. Chętnego do pobierania opłat nie było. Czaję, pobierają na wyjeździe.

Bilet wstępu do parku kosztuje śmiesznie przy cenach meleksów, dzięki którym można zaoszczędzić trochę czasu. Zdecydowanie najlepszą opcją byłby własny rower :)

Meleksiki dwa szybko zapakowały się turystami i podrzuciły ich pod jedną z największych, najsławniejsiejszych wydmę Łącką. Łaaaał, no jak dla mnie łał. Nacieszyłam się bezkresnym piaskiem i ruszyłam w drogę powrotną plażą. Tłumek z meleksa gdzieś się rozmył zupełnie i mimo, że było koło 11.00, plaża była puściuteńka. Coś pięknego! 

Piasek tam jest bielutki, drobniutki i czysty, a przejrzysta woda przy bezchmurnym niebie miała odcień głębokiego błękitu. Dopiero po godzinie spaceru, blisko wyjścia z parku napotkałam falę ludzi zmierzającą w przeciwnym kierunku. Las wzdłuż wybrzeża jest równie baśniowy jak plaża. 


Wróciłam do auta, rano samotnego, teraz otoczonego autami czekającymi na wolne miejsce parkingowe. Wyjeżdżam, prawie te 5 dych wyciągam, a tam… panowie są zainteresowani wyłącznie wjeżdżającymi na parking. Nie to nie.

Jak ktoś powiedział: „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg 5 dych daje…” ;)

 

Masz auto i mapę, jedziesz przed siebie.

Po drodze zatrzymaliśmy się w Karwii. Poszliśmy na plażę, bo podobno jest ładna. Nie widziałam, bo zobaczyłam ludzką kolonię szczelnie pokrywającą piasek i kolorowy parawanoland. Dostałam ataku śmiechu. Jeszcze potem pojawił się ten człowiek, który krzyczy: „Go-to-wa-na ku-ku-ry-dza!!!” Mógłby go ktoś tak… parawanem, błagam?

Jastrzębia Góra wysoka, choć mnie nie zachwyciła. Dużo schodów.

Hel jak to Hel. Na krańcu wszystkiego. Klimat portu wyjątkowy. Pora popołudniowa niestety sprzyja tłumom.
Cały naród potem chce wrócić na stały ląd jedyną drogą jaka istnieje na mierzei, co poskutkowało godzinnym korkiem. Utknęliśmy w Chałupach. Na plaży było wietrznie, chłodno, ale spokojnie.  

Potem na drodze stanęło nam Trójmiasto.

Gdynia mnie zawsze urzeka. Muzeum Marynarki Wojennej przypadło mi do gustu, spojrzałam inaczej na grę w statki ;). Jakie tam są genialne modele starych żaglowców! Misternych galeonów!

Sopot wyglądał jak z journalu o luksusowych wakacjach nad morzem. Aż strach było patrzeć tak bezpłatnie na tak pałacopodobny hotel, który rozłożył się przy samym piasku. Te promenady, fontanny, zdroje, ajajaj!

Gdańsk… O Gdańsku nie ma co pisać, Gdańsk trzeba zobaczyć. Ja jestem od dawna w nim zakochana, po ostatniej wizycie jeszcze bardziej podbudowana, bo moim zdaniem stare-nowe miasto kwitnie :)



Malbork jest… jakby to określić? Wielkością i wiekiem nieskromny. Trzy godziny zwiedzania z przewodnikiem to w zasadzie sprint, w porównaniu do tego co można tam obejrzeć, poczytać, podziwiać, wydziwiać…

Takie to północne krańce naszej Ojczyzny…


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Sesja zdjęciowa - luty 2026

 Skierbieszowska historyjka według fotografa Wojciecha Chudzika. Kto zgadnie w jakim wieku były robione te zdjęcia? XX czy XXI? ;) Dziewczyna, spódnica pasiak i stary dom we wsi pod Skierbieszowem - to mała podróż w czasie. 

Jak się tu znaleźliśmy, czyli historia pewnej wycieczki

Dzisiaj mija dokładnie pół roku od przeprowadzki do naszego obecnego domu. Przyszłyśmy tu na własnych osobistych nogach. My - banda czterech bab. Dwie kobyły i dwie kobity. 30 kilometrów. Potrzebowałam przenieść moją arabkę i kucyka z pensjonatu dla koni do naszego nowego domu w Majdanie Skierbieszowskim. Nie było to zbyt daleko, żeby nie zrobić sobie z tego wycieczki. Poprosiłam o pomoc moją przyjaciółkę, która z entuzjazmem reaguje na moje nawet najbardziej stuknięte pomysły (im bardziej stuknięte tym lepiej).  Plan był taki: człowiek na Safirce i kucyk-luzak w łapkę, obok człowiek na rowerze dla asekuracji. Deszcz miał sieknąć dopiero wieczorem. Wyjedziemy z rana, spokojnie zdążymy.  Nic nie poszło zgodnie z planem, heh... Tak 14 kwietnia rano zjawiłyśmy się z Anetą w Siennicy Nadolnej. Z rowerem. Najpierw popas. Po niecałej godzinie konie stwierdziły, że się najadły, więc wyruszyłyśmy w drogę. Siennica Nadolna - Rudka - Baraki - Chełmiec - Wólka Kraśniczyńska - Drewniki - ...

Nasze konie

Fascynatka   (Barbarossa-Fruzia po Ekstern) Rasa: czysta krew arabska Ur. 2014 r. Ze mną jest od września 2022 roku. Fascynatka od źrebaczka zwana była Safirą, gdyż jej pierwszy właściciel pragnął posiadać konia o takim właśnie imieniu. Zatem jest to jedyne słuszne i uznane przez kobyłę imię. Safira to prawdziwy szlachetny, dumny koń - wyprosisz o wszystko, nie zmusisz do niczego. Misia do czochrania, wrażliwa, zrównoważona osobowość, ale jeśli coś ją przerasta wykaże silny opór, bo charakterek jest i koniec. W terenie odważna i niepłochliwa. Jazda na niej to czysta przyjemność. Wytrzymała jak przystało na araba, zawsze chętna żeby rozpuścić nogi w galop. Lubi towarzystwo ludzi i zawsze przychodzi się przywitać.  B-Daisy (Wiedźmin Ponysport - Barbi) Rasa: kuc feliński Ur. 2020 r. Przyjechała do mnie w 2023 roku jako 3 letnia czupurna i absolutnie rozbrajająca urokiem kucynka. Nietuzinkowej maści z rybim oczkiem, pokrojem przypomina małego arabka. Często uważana za źrebaczka Sa...