Przejdź do głównej zawartości

Posty

B-Daisy - lato 2025

fot. Hubert Małyszek

Sesja zdjęciowa - październik 2025

 fot. Wojciech Chudzik

Obalamy mity dotyczące koni. Nr 3

Mit 3. "Konie żywią się owsem" Owies jest bardzo istotnym składnikiem końskiej diety. Spotykam się j ednak  ciągle  z powszechnym przekonaniem, że owies jest absolutnie niezbędnym pokarmem dla koni. Co nie jest prawdą! W obecnych czasach ogromna liczba koni jest zwierzęciem towarzyszącym, zatem niezbyt często pracującym, bardzo często w ogóle niepracującym. Dla konia takich koni owies nie tylko jest zbędny, a nawet może być szkodliwy.  Zacznijmy od początku. Jako gatunek koń to zwierzę stepowe. Podstawowym  pokarmem  dla takich zwierząt jest trawa. Jest to pokarm w większości składający się z wody. Jeśli trawa jest wyschnięta, jest pozbawiona części wody, nadal będzie stanowić podstawę diety (w warunkach udomowienia nazwiemy to sianem). Następnie trawa składa się głównie z celulozy, czyli wielokrotnie złożonego węglowodanu, znaczy cukru. Popularne nazwy tego składnika roślin to błonnik lub włókno. Cukier ten przekształca się w energię w procesach fermentacyjnych...

Nasze konie

Fascynatka   (Barbarossa-Fruzia po Ekstern) Rasa: czysta krew arabska Ur. 2014 r. Ze mną jest od września 2022 roku. Fascynatka od źrebaczka zwana była Safirą, gdyż jej pierwszy właściciel pragnął posiadać konia o takim właśnie imieniu. Zatem jest to jedyne słuszne i uznane przez kobyłę imię. Safira to prawdziwy szlachetny, dumny koń - wyprosisz o wszystko, nie zmusisz do niczego. Misia do czochrania, wrażliwa, zrównoważona osobowość, ale jeśli coś ją przerasta wykaże silny opór, bo charakterek jest i koniec. W terenie odważna i niepłochliwa. Jazda na niej to czysta przyjemność. Wytrzymała jak przystało na araba, zawsze chętna żeby rozpuścić nogi w galop. Lubi towarzystwo ludzi i zawsze przychodzi się przywitać.  B-Daisy (Wiedźmin Ponysport - Barbi) Rasa: kuc feliński Ur. 2020 r. Przyjechała do mnie w 2023 roku jako 3 letnia czupurna i absolutnie rozbrajająca urokiem kucynka. Nietuzinkowej maści z rybim oczkiem, pokrojem przypomina małego arabka. Często uważana za źrebaczka Sa...

Dolina Wiatru to takie miejsce...

Dolina Wiatru to takie miejsce na mapie, lecz nie tylko. Ale od początku. No dobrze. Przeprowadziliśmy się na Majdan Skierbieszowski. Ja, dwie kobyły i kocur. Co to za miejsce w ogóle? Kiedyś urzekła mnie kraina Działów Grabowieckich. Tak nazywa się jedna z krain geograficznych Lubelszczyzny, najwyżej położona i najbardziej pofałdowana. Znajduje się między Krasnymstawem, Zamościem i Chełmem. Tu są nasze małe lubelskie góry, nazywane nawet "Kraszczadami" (chyba ten paskudny trzeszczący "kraszcz" miał być od Krasnegostawu? :D ), gdyż tutejsze lasy mieszane porastające pagórki, przepięknie wybarwiają się jesienią, przywodząc na myśl Bieszczady. Aby ten krajobraz chronić założono Skierbieszowski Park Krajobrazowy.  Jednak dla mnie to nie tylko geografia. To wyjątkowe miejsce - jak u Pana Boga za piecem. Jeśli można sobie wyobrazić wioski położone na łagodnych pagórkach, gdzie są jeszcze kolorowe drewniane domy, krajobraz niezniszczony betonem, przemysłem, reklamą, turys...

Jak się tu znaleźliśmy, czyli historia pewnej wycieczki

Dzisiaj mija dokładnie pół roku od przeprowadzki do naszego obecnego domu. Przyszłyśmy tu na własnych osobistych nogach. My - banda czterech bab. Dwie kobyły i dwie kobity. 30 kilometrów. Potrzebowałam przenieść moją arabkę i kucyka z pensjonatu dla koni do naszego nowego domu w Majdanie Skierbieszowskim. Nie było to zbyt daleko, żeby nie zrobić sobie z tego wycieczki. Poprosiłam o pomoc moją przyjaciółkę, która z entuzjazmem reaguje na moje nawet najbardziej stuknięte pomysły (im bardziej stuknięte tym lepiej).  Plan był taki: człowiek na Safirce i kucyk-luzak w łapkę, obok człowiek na rowerze dla asekuracji. Deszcz miał sieknąć dopiero wieczorem. Wyjedziemy z rana, spokojnie zdążymy.  Nic nie poszło zgodnie z planem, heh... Tak 14 kwietnia rano zjawiłyśmy się z Anetą w Siennicy Nadolnej. Z rowerem. Najpierw popas. Po niecałej godzinie konie stwierdziły, że się najadły, więc wyruszyłyśmy w drogę. Siennica Nadolna - Rudka - Baraki - Chełmiec - Wólka Kraśniczyńska - Drewniki - ...

Mieć marzenia aż do gwiazd...

  Bywamy w marzeniach ostrożni i zachowawczy, bo szkoda się rozczarować, prawda? Nic bardziej mylnego. Też byłam. Dawno i nie prawda. Ileż razy słyszałam: „Życie weryfikuje marzenia”. Plany? Owszem, ale marzenia? One są czymś większym, ważniejszym, transcendentalnym. I co, zweryfikowało? Dawno i jeszcze większa nie prawda. To co „weryfikuje” nasze marzenia to ludzie. Dzięki wielu z nich nasze marzenia staną się możliwe. Lecz o ileż częściej zgorzkniałe: „Ha, ha, marzenie…!” sprawia, że przestajemy w coś dla nas ważnego wierzyć. Tak, „życie sprowadzi nas na ziemię”, jeśli pozwolimy się tam sprowadzić ludziom, podcinającym skrzydła. Ot cała tajemnica „weryfikacji”. Nie ograniczałam swoich marzeń. Pozwalałam im sięgać nieboskłonu, być dzikimi, nierealnymi, szalonymi i zupełnie nieprawdopodobnymi. Bez prawa bytu.  Lecz właśnie te strzeliste marzenia ciągnęły za sobą gwiezdny pył, który z czasem zasklepiał się i kamieniał tworząc cegiełki. Kamienie, z których dawało się zbudować ko...